|
|
23 luty 2010
Amerykańskie kino...
|
Kto nie oglądał jakiegoś amerykańskiego filmu? Myślę, że odsetek takich osób jest bardzo mały. Myślę też, że równie mało osób nie oglądało jakiejś romantycznej komedii z tego kraju. W wielu takich filmach (nie lubię kwantyfikatorów głównych, więc ich staram się nie używać) jest conajmniej jedna taka scena. Ona i on idą do restauracji, gadu gadu, pierdu pierdu, achy i ochy... W pewnym momencie on idzie do toalety. Tam robi, co trzeba, czyli wraca po sikundzie i dalej gadu gadu, pierdu pierdu, szmery bajery... Następnie wracają. On podjarany, że gadka mu tak dobrze szła, a ona mówi, że oddzwoni albo nie daje mu żadnej nadziei. Wszyscy zdziwieni. Wiecie, dlaczego tak się dzieje? Tajemnica tkwi w tym, co on robi w toalecie. Czasami to jest w filmach, czasami nie. Jednak zazwyczaj wygląda to tak. On tam wchodzi, z nonszalacją wyciąga, co trzeba, następnie rozgląda się do okoła, pogwizduje sobie... otrzepuje i wychodzi. Szczegół? Nie, jeżeli brać pod uwagę fakt, że niepatrzy, gdzie mu leci. Jeśli wcześniej wypił już trochę wina, to prawie na pewno nie wszystko ląduje wpisuarze. Część wraca mu na spodnie. Potem wychodzi i ona widzi, że gościu się olał. Czy któraś z Was,Panie, miałaby ochotę na dalszą randkę? Dlatego Panowie, poświęćcie chwilę i patrzcie, gdzie się załatwiacie. Ta chwila koncentracji może uratować honor. |
|
Komentarzy:
10
|
|
19 luty 2010
Z dawna...
|
Nie mam pojęcia, czy ktoś to jeszcze czyta, czy nie. Ja tu bywam rzadziej niż sprzątaczka w wojsku. Jakoś kiedyś sie urwało i nie wróciło. Głupio tłumaczyć się brakiem czasu, skoro czasami siedzę na necie bez celu i wymyślam głupoty. Cieszę się, że z niektórymi z tego świata mam jeszcze kontakt. Znaczy to, że czas tu spędzony nie poszedł na marne. A marnować niczego nie lubię.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
01 październik 2009
Wykop?
|
Chyba dawno tu nie zaglądałem, skoro nie wiem, co to jest. W sumie to się dziwię, że jeszcze nie usunięto tego bloga.
W ogromnym skrócie. Żyję, od roku jestem zawodowym żołnierzem, Buła się rozwija i skończył już 3 lata. Czasami wkurza niesamowicie, a czasami rozbawia do łez. W każdym razie nie jest nudno. Pamiętam o wielu z dawnych blogowych znajomych, ale jakoś nigdy czasu nie ma, by ich odwiedzić. To tyle.
Przyjemności w dalszym życiu życzę. |
|
Komentarzy:
3
|
|
01 sierpień 2009
Po długim czasie...
|

Na lodach w rodzinnym mieście.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
09 styczeń 2009
Na życzenie Clary.
|

|
|
Komentarzy:
3
|
|
16 wrzesień 2008
Koniec...
|
| To jest koniec tego bloga. Nie będzie ani kontynuacji, ani przenosin. Po prostu koniec. Na razie nie kasuję go, ale wpisów nie będzie. |
|
Komentarzy:
14
|
|
27 sierpień 2008
Wysokie obroty...
|
Zapowiada się tydzień na wysokich obrotach. Po pierwsze, w sobotę jadę z rodziną na parapetówę do znajomych. Mieszkają 70 km. od nas, więc z Kozą to będzie cała wyprawa. Żona ma nieużywane prawko, więc zostaniemy tam na noc. Trzeba będzie wracać dość wcześnie, bo teście żony się anonsowali na wizytę. W dodatku w poniedziałek muszę wstać około 3:30, by najpóźniej o 4. wyjechać w stronę Wrocławia. Muszę przejechać prawie całe miasto, by dojechać do pracy na 7:30. Ostatecznie będę pracował tu na miejscu, ale wszystkie formalności muszę załatwić tam. Może to potrwać nawet kilka dni, bo spraw jest sporo. Jak przyjmowany byłem jako spawacz, to wszystko zajęło mi kilka godzin. Tam może zająć kilka dni. Ale przynajmniej przypomnę sobie trochę Wrocławia. Kiedy wrócę nie wiem, ale wiem, że będę musiał się nauczyć wielu nowych rzeczy. I to dobrze nauczyć, bo dowódca już zapowiedział, że będzie mi się przyglądał. Cóż, nauka nigdy nie szła mi zbyt opornie, więc na to liczę i tym razem. |
|
Komentarzy:
11
|
|
18 sierpień 2008
Nareszcie...
|
Odpowiadam Clarze. Chyba raczej to drugie. Wolnością dawno przestałem się cieszyć. Najważniejsze dla mnie w tej chwili jest to, że po tylu miesiącach czekania, wreszcie się doczekałem. Idę do wojska! I to jest wiadomość dnia. Od 1 września zaczyna się moja kariera wojskowa. Początek już jutro, bo jutro jadę podpisać kontrakt do Wrocławia. Może po wpisie tego nie widać, ale cholernie się cieszę. |
|
Komentarzy:
9
|
|
15 lipiec 2008
Wolność...
|
To zdjęcia zrobione nowym aparatem. Nie jest to lustrzanka, ale jest naprawdę dobry. Porządny obiektyw, bardzo dobra ogniskowa... To zdjęcia z wakacji, a raczej z dnia, kiedy pojechałem po rodzinę. Teraz jest kompletna. Milczałem bardzo długo, a tym czasem, od ponad tygodnia jestem wolnym człowiekiem. Skończyła się moja niemiła, lecz długa współpraca z pewną firmą. Korci mnie, by podać jej nazwę, w dodatku negatywnym świetle, ale nie chce mi się o nich na razie myśleć. Ewentualnych oskarżeń o zniesławienie się nie martwię, bo mam wiele dowodów na ich "uczciwość". W każdym razie teraz odpoczywam od nich i każdego dnia się przekonuję, że dobrze zrobiłem. Tak naprawdę ja to już dawno wiedziałem, ale teraz żona też się przekonuje. Śmieszne jest to, że po mnie sklepy te przejęła moja... pracownica, która doskonale wie, jak się z nimi współpracuje i już zaczyna to odczuwać na swojej skórze. Ale nie inwestuje swych pieniędzy, lecz taty, więc inaczej się wtedy takie rzeczy odczuwa. Oferowałem jej swą pomoc, ale z niej nie korzysta. Ja się narzucać nie będę, skoro lepiej wie, jak z nimi postępować. Moje milczenie trochę tłumaczy fakt, że każdego wieczora siadałem z drinkiem i cygarem (zostało mi sporo po inwentaryzacji) na balkonie i upajałem się wolnością. Uczucie cudowne. |
|
Komentarzy:
7
|
|
03 lipiec 2008
Wakacje nie dla każdego...
|
Rodzina znów wyjechała. Tym razem nie na kilka dni i nie do moich rodziców, czyli zaledwie 180 km. od domu. Tym razem na ponad 2 tyg. na wakacje, równe 400 km. od domu. Zostałem sam z pustą chatą, bez pracy... Czemu nie pojechałem? Bo czeka mnie wycieczka do Wrocławia podpisać kontrakt, a wezwanie przyjdzie tutaj. Sprzątam więc mieszkanie, prasuję, słucham głośno muzyki i wyczekuję listu. W sobotę mam inwentaryzację ostatniego sklepu. W niedzielę miałem pierwszą. Jak zwykle firma potrafi zadziałać tak, by jak najwięcej kasy sobie nabić, ale po pierwszych nerwach, wziąłem sobie cygaretkę, wyszedłem przed sklep, zapaliłem, spojrzałem w niebo i słuchając muzyki w słuchawkach uśmiechnąłem się szeroko czując się wolnym. Możecie się dziwić, ale dla mnie to poczucie wolności jest ważniejsze i cenniejsze niż to, co muszę tej szanowanej firmie za tą wolność zapłacić. Ta firma nauczyła mnie kombinować na granicy prawa, ale też wymusiła postawę, w której zrozumiałem, że kasa to nie wszystko. Nade wszystko cenię sobie spokój zamiast dodatkowych kilku groszy. A na zakończenie współpracy kupiłem sobie wreszcie porządny aparat, o którym od dawna marzyłem. Niestety nie pobawię się nim, bo rodzina wywiozła go ze sobą na wakacje. Ale co się odwlecze... |
|
Komentarzy:
7
|
|
26 czerwiec 2008
...
|
"Jeśli w ramach walki z kanibalizmem zaczniemy zjadać kanibali, to nie zwyciężymy my, tylko kanibalizm." JKM |
|
Komentarzy:
3
|
|
25 czerwiec 2008
"Żeby wygrać, trzeba grać"...
|
Że bywam złośliwy, to wiecie. Że czasami nawet to lubię, to też chyba wiecie. Nie wiecie jednak, że w swych sklepach mam lottomaty. Nie wiedzieliście? Teraz już wiecie. Zdarzają się klienci i to wcale nie rzadko, którzy na pewniaka dają kupon, bo mają wygraną. Oczywiście wielce sie dziwią, gdy się okazuje, że wygrali tylko pochwałę wzrokową prezesa TS albo ich wygrana jest znacznie mniejsza niż myśleli. Niektórzy grzecznie zwracają tylko uwagę, że wydawało im się, że będzie więcej, ale większość zarzuca mi oszustwo albo to samo, ale pod adresem maszyny. Niektórzy nawet uciekają się do tekstu typu "przecież z pustym bym tu nie przyłaził!". Ja wtedy spokojnie drukuję wyniki z danego dnia, biorę długopis i zaznaczam trafne liczby. Lubię potem widzieć miny tych pewniaków, gdy się okazuje, że mają dziewiczy kupon, zero trafień. Jeden gościu mimo to się ze mną kłócił, że przecież ona ma jeszcze jedną liczbę trafioną. Wkurzyłem się, dałem mu kupon i wyniki i powiedziałem, że ma mi na swoim kuponie tą liczbę pokazać. Nie pokazał. Oczywiście nie usłyszałem "przepraszam" za obrażanie i oczywiście ja nie omieszkałem powiedzieć "i jednak przylazł Pan z pustym". I, broń Boże, nie są to kłótnie o jakieś kwoty rzędu 50 zł. i więcej, ale raczej o 2 lub 4. Ale jeszcze tylko 5 dni i to ja będę wrednym klientem :) |
|
Komentarzy:
2
|
|
19 czerwiec 2008
Sekunda i mniej...
|
Pracodawca szukając pracownika obmyślił dla ostatnich 3 kandydatów pytanie. Brzmiało ono: co jest najszybsze na świecie poza światłem. Pierwszy odpowiedział, że myśl. Po prostu się pojawia. Pracodawca zadowolony pyta drugiego. Ten odpowiada, że mrugniecie okiem. Człowiek nawet tego nie zauważa. Trzeci po chwili odpowiedział: "Sraczka. Zanim zdążysz mrugnąć, zanim zdążysz pomyśleć, ona już jest w Twoich gaciach". Wydarzenia, które mają wpływ na nasze życie, które zmieniają je na lepsze lub gorsze trwają z reguły ułamki sekund. Gwizdek arbitra (słuszny lub niesłuszny), usłyszenie "kocham Cię" od osoby, o której marzymy, omdlenie dziecka i strach o jego życie, pociągnięcie za spust, dźwięk lottomatu o głównej wygranej w dużego lotka, utrata przyczepności na za szybko przejeżdżanym zakręcie, nieuwaga przy wchodzeniu na przejście dla pieszych, ugryzienie psa, wystrzał nasienia, które zapłodni jajeczko, chwycenie ukradkiem dłonią dłoni ukochanej osoby, wypowiedzenie "nie wierzę", odpowiedni czas, by powiedzieć "przepraszam", mrugnięcie okiem i pominięcie walki Gołoty, zaczepienie kogoś na ulicy, kto potem może się okazać miłością naszego życia... To wszystko trwa chwilę, moment, sekundę. Jakkolwiek to nazwać, obiektywnie trwa to niewiarygodnie mało czasu. Trwonimy go na głupoty i wmawiamy sobie, że w tym czasie nic się zdarzyć już nie może, a jak się zastanowić, co się może stać w ciągu 1 sekundy, to się okazuje, że świat może się skończyć. Cenie tych, którzy są tego świadomi. Mam kolegę, o którym mało dobrego można powiedzieć, ale za jedno go podziwiałem. Gdy wracał z pracy w Niemczech do domu i czuł, że robi się senny, nie było ważne, czy do domu ma 500, 100, czy 10 km. Zjeżdżał na bok i spał. Wolał stracić jedną godzinę niż ryzykować całe życie. Ilu z nas tak potrafi? Ja niestety nadal nie. Ilu już zginęło kilka km. od domu, bo było im za blisko, by się zatrzymać? Paradoks: szkoda nam czasami 10 min., godziny, a nie myślimy o jednej sekundzie, która może zmienić wszystko. |
|
Komentarzy:
3
|
|
17 czerwiec 2008
...
|
Nie będę pisał o Euro 2008 z dwóch powodów. Po pierwsze piłka nożna mnie nie interesuje zupełnie, jedynie jako okazja do wypicia piwa, ale i bez tego sobie dobrze radzę. Po drugie, tyle o tym już się pisze, że szkoda mi na to czasu. I zwyczajnie nie chce mi się. Nie chce mi się w ogóle pisać, ale postanowiłem pokazać, że żyję. Poza tym znowu był gościu, spec od prawdziwości banknotów. Znowu wydałem mu w samych piątkach i co? Jedna była lekko przybrudzona i wyraził swą wątpliwość co do jej prawdziwości. Zabrakło mi słów normalnie. I obiecuję, że następnym razem szczegółowo sprawdzę każdy jego banknot. |
|
Komentarzy:
2
|
|
10 czerwiec 2008
Los...
|
Losowi trzeba pomagać... Właściwie zacząłem od końca, ale czasami tak łatwiej. Często się mówi, że "tak miało być" albo "będzie, co ma być". Niby racja, bo zawsze jest coś, co miało być, gdyby miało być inaczej, to inaczej by było. Problem w tym, czy tak chciał los, przeznaczenie, Bóg, czy też miało być jednak inaczej, a stało się tak dlatego, że nie zrobiłem nic, by temu zapobiec? Dość łatwo rozstrzygnąć sprawę, gdy ktoś chce mnie uderzyć. Dostałem w pysk. Czy tak miało być? Czy może za późno się uchyliłem? Bardziej problematyczne są inne kwestie, jak np. miejsce zamieszkania, praca... Siedząc na tyłku i narzekając możemy sobie mówić, że tak chciał los i marudzić, jaki był okrutny. Jakoś jednak to nie trafia do nas. Ja nie wiem, co los dla mnie przyszykował. Niestety nie przychodzi do mnie i nie mów: słuchaj Kaforyfer, zrób tak i tak, bo ja tak dla Ciebie przygotowałem to życie. Z natury jestem dość ciekawski, a filozofia to jeszcze pogłębiła, dlatego wolę pytać los, co mi jest pisane. Mam pewne marzenia, pewne plany co do siebie i do nich dążę. Podpytuję los, czy może mam robić tak lub tak. Jak coś nie wyszło, znaczy, że to nie był najlepszy pomysł. Ale przynajmniej mam pewność i nie będę do końca życia gdybał "a może, gdybym wtedy poszedł w prawo, żyłoby mi się lepiej?". Nie chcę mieć żalu do samego siebie, że czegoś nie spróbowałem. Dlatego wolę często zmieniać pracę, jeśli mi coś nie odpowiada i spróbować, co chcę robić, niż tylko siedzieć na tyłku i marudzić, jaki to los jest zły. A przecież losowi trzeba pomóc. |
|
Komentarzy:
4
|
|
09 czerwiec 2008
Szkoda...
|
No i Polska przegrała. Nie powiem, bym jakoś rozpaczał. Tak naprawdę to się z tego nawet cieszę. Dlatego, że wkurzała mnie cała atmosfera przed tym meczem. Jakieś głupie teksty w gazetach, kibice pijani już przed meczem, jakbyśmy już wygrali i napalanie się na ten mecz, jakby to był już finał. Niemcy pokazali nam gdzie nasze miejsce, również kibicom. Dlatego nie zasłużyliśmy nawet na remis, a raczej na więcej straconych bramek. Szkoda, że Niemcy nie wlepili więcej. Za to Kubica się popisał i z tego się bardzo cieszyłem. Było trochę nerwów, ale pokazał klasę i na to zasłużył. Tak więc mi humor dopisuje, chyba jednemu z nielicznych facetów w tym kraju. Cóż, nigdy nie byłem taki jak wszyscy :) |
|
Komentarzy:
3
|
|
04 czerwiec 2008
Piosenka na drogę...
|
Nim przejdę do konkretów pragnę zaznaczyć, że nie mam żadnych zapędów samobójczych, czy natręctwa myśli o śmierci. Kiedyż byłem na pogrzebie i zamiast marszu pogrzebowego puścili piosenkę. Nie pamiętam już tytułu ani wykonawcy. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem. I tak sobie pomyślałem, jaką piosenkę ja bym chciał mieć na swoim pogrzebie. Dziwne? Cóż, filozofowie bywają dziwni. Doszedłem do wniosku, że ja bym chciał "usłyszeć" Gdybym wiedział to, co wiem Kultu. Dlaczego? Bo uwielbiam twórczość Kazika Staszewskiego, mogę go słuchać bez przerwy, uspokajam się przy tym, jeśli tego potrzebuję, a skoro to miałaby być moja ostatnia droga, to bym chciał, żeby towarzyszyło mi coś, co było ze mną całe życie. Ewentualnie jeszcze piosenka W południe tego samego wykonawcy. Powtarzam jeszcze raz: pogoda jest fajna, świat jest piękny, jestem szczęśliwy, mam dobry humor. Tylko jakoś innego tematu na disiaj nie znalazłem :) |
|
Komentarzy:
3
|
|
02 czerwiec 2008
Problemy ze snem...
|
Ostatnio mam potężne problemy ze spaniem. Zasypiam dość szybko i bez problemów, ale potem już nie jest najlepiej. Od kilku dni biorę jakieś tabletki na alergię, po których nie można jeździć, bo powodują senność. Biorę je wieczorem wg zaleceń i pierwszą noc przespałem całą, od nie pamiętam kiedy. Ale następne to gorzej niż było. Przedtem budziłem się koło 4.nad ranem i do pobudki raczej urywałem sobie 20-minutowe drzemki. Teraz jednak budzę się w okolicach godz. 2. i do samego końca już nie śpię. W dodatku spać mi się nie chce, tylko męczę sie w łóżku. Dopiero jakieś 20 min. przez wstaniem zasypiam i budzę sie zmulony. Wkurza mnie to. Wolę poprzedni stan rzeczy, bo przynajmniej wypoczęty wstawałem. Tak przy okazji, miłęgo tygodnia wszystkim życzę. |
|
Komentarzy:
5
|
|
28 maj 2008
Dzień otartych drzwi...
|
Dziś się dowiedziałem, że w piątek u nas na lotnisku są tzw. drzwi otwarte. Zawsze były jakoś latem i w niedzielę, a teraz w piątek, w dodatku nie cały dzień, lecz w godzinach do południa. Tak, jakby nikt w tych godzinach nie pracował, np. ja. Wprawdzie ja to będę widział co kilka dni w pracy, ale chciałem synowi pokazać, gdzie tata będzie pracował, bo potem raczej szybko nie będzie okazji. Podsumowując, wkurzyłem się. I tym chciał skończyć ten niesamowity wywód. |
|
Komentarzy:
3
|
|
26 maj 2008
A co...
|
... jeśli Żydzi mają rację i Mesjasz rzeczywiście jeszcze nie przyszedł, a Jezus to tylko kolejny prorok? |
|
Komentarzy:
1
|
|
Doświadczenie uczy, że doświadczenie niczego nie uczy...
..................................... Mój blog, o mnie. Komu się nie podoba, uprzejmie jest proszony o nie czytanie lub nie komentowanie w celu oszczędności mego czasu. Dziękuję. Komu się podoba, uprzejmie jest proszony o komentarz wychwalający autora. Dziękuję :) ...........................
| << | Styczeń 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| | | | | | 1 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | | | | | |
Kto się nie wstydzi?
| Trochę liczb: |
Weszło:
4186
|
Pochwaliło lub nie:
601
|
|
Nie wstydziło się:
9
|
|
|